Zbiór najpiękniejszych chwil mojego życia

Smutno ostatnio, w życiu i na blogu. Siadłam, z kawą i fajką, obowiązkowo, na swoim balkonie i zastanawiam się dlaczego. 


Przecież mam tak wiele i tak wiele dobrego mnie spotkało. Nie żeby nie było dramatów, tragedii i skopanego tyłka. Były. Ale kto w dzisiejszych czasach nie obrywa po uchu od życia? 

Chyba każdy. Niektórzy po kilkakroć, ale to już inny temat. Wiesz jaki jest dzisiejszy? Moje piękne chwile - bo przecież mam je gdzieś zakopane w szufladzie podpisanej wspomnienia, obdrapanej i z odlaźniętą farbą. Ale mam je i Ty z pewnością też. Tylko czy o nich pamiętasz? Może mała przypominajka raz na jakiś czas załatwiłaby sprawę i byłbyś szczęśliwszy, przypominając sobie te dobre chwile? 

Jakie są moje? 

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam swojego synka. 

Mówię Ci, to zawsze wymiata, a raczej Ciebie zmiata - bo to Twoje dziecko, bo takie malutkie, bo takie piękne, bo ono jednak naprawdę istnieje i w końcu wyszło z brzucha. Trąbka z tego, że poród bolał, trąbka że pozszywają, że krew, że jesteś wykończona. 

Poród to wspaniałe przeżycie i owszem, ja też nie chciałabym tego znów przechodzić - ale jest w tym coś megakosmicznego - bo jeśli przetrwałaś taki ból, to co może Cie złamać? Już chyba nic.

Gdy mój syn po raz pierwszy zaśmiał się w głos.

Chyba nie muszę niczego tłumaczyć? Są obecne na sali matki? Więc same wiecie.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam morze.

Miałam wtedy 14 lub 15 lat i zaparło mi dech w moich małych cyckach (wtedy trochę większych niż teraz). Wiecie, ja jestem przeciętna dziewucha ze wsi i nie jeżdżę co roku na wakacje do Grecji czy Hiszpanii i nasze polskie morze zachwyciło mnie totalnie. Miało w sobie taką siłę. Siłę i spokój.

Chciałabym znów tam pojechać.

Gdy ścięłam włosy.

Sama, w łazience, na czuja i z pewnością krzywo. Wiecie jakie to było cudowne uczucie? Kurcze! Później wlazłam do wanny z lodowatą wodą i zanurzyłam się po same uszy. Wyszłam stamtąd będąc już inną osobą.

Szczękającą zębami. 

Gdy po raz pierwszy powiedziałeś mi, że mnie kochasz.

Pamiętam tamten wieczór. Lato, gorące powietrze, grubo po północy. Ty i ja. I Twoje "kocham Cie". Bezcenne. Ulotne.

Mam wiele pięknych chwil związanych właśnie z Tobą, ale to chyba jeszcze nie ten moment, bym mogła ze spokojem, a nie ze łzami w oczach, je wspominać. Jeszcze nie teraz. Amen.

Gdy przeczytałam jedną z pierwszych wiadomości od moich czytelników.

Nigdy nie sądziłam, że będę miała kogoś takiego jak "moi czytelnicy"! Nawet nie wiecie, ale dostając od Was wiadomości ze słowami wsparcia i uznania - prawie za każdym razem ryczę, ze szczęścia.

Czasy, gdy kładłam się na ziemi i oglądałam gwiazdy

To burzliwy, ale cudowny okres w moim życiu. Gapienie się w niebo, w towarzystwie bratniej duszy i gadanie o marzeniach w środku nocy to coś, co zdecydowanie polecam! Pamiętajcie tylko, by wybrać miejsce, gdzie nie zostaniecie np. przejechani przez samochód. Bo jeszcze później wyjdzie, że jestem zamieszana w jakiś wypadek samochodowy. A nie chce.

Gdy skończyłam ogólniak/gimbazę

Nie żebym miała jakieś kosmiczne trudność ze skończeniem szkoły - ale to uczucie wolności, jakie ogarnia cały Twój organizm, gdy wychodzisz po raz ostatni przez bramę szkoły - nie do opisania!



Nie do opisania jest wiele wspaniałych chwil, które nam uciekają, niknął w szale codzienności, zacierają się w naszej, tak bardzo kruchej, pamięci. Wspominajmy więc czasem, powoli i spokojnie, by nie natrafić na żadną ranę z przeszłości, starą drzazgę, która wciąż siedzi w naszym sercu. Bądźmy uważni. Ale wspominajmy.


Podzielisz się ze mną swoją najpiękniejszą chwilą w życiu?