Czwarta nad ranem

Magiczna czwarta nad ranem, tak zawsze nazywałam tę godzinę. No bo powiedz, nie jest magiczna?


Nie, nie jestem watiatką, nie wstaje nad ranem, by pogapić się w telefon na czwórkę z przodu. Dużo bardziej lubię spać w bezpiecznym i ciepłym łóżku. Kanapie. Bo pewnie wiesz, że na kanapie, pisałam Ci kiedyś, żeby tak bardzo nie bolało mnie, że śpię sama. A On z nią. 

Czwórka na zegarku, ta nad ranem, to zawsze początek. Smutny koniec i trochę ponury, ale też zawsze, jeśli tylko spróbujesz go zobaczyć, początek. Powietrze pachnie inaczej, bardziej, lepiej, z nadzieją. Niby to już dzień, ale gówno prawda, bo jest ciemno w ciul. W zimie, bo w lecie już świta. Więc w sumie można się pogubić i samemu wybrać, czy to dla Ciebie jeszcze noc czy już dzień.

To dla Ciebie początek, czy jeszcze koniec końca? 

Istnieją na świecie takie końce i rozstania, które mogą zmieść Cie z powierzchni Ziemi.


Doskonale wiem, jak za kilka sekund chłód uderzy mnie w kostki i uda, ale pomimo tego ściągam z siebie kołdrę. Poszewkę mam w "Króla Lwa", wiesz? Tylko się nie śmiej, dobra? Kiedyś lubiłam Disneya, bajki i księżniczki. No i księciów, lubiłam oglądać ich w bajkach, bo życie to mi ich jakoś poskąpiło.

Po chwili gubię wątek swoich myśli. Zawsze tak mam po pijaku, ale teraz nie jestem pijana.


Nieważne, to przecież nieważne.


W kuchni po omacku szukam papierosów. Zawsze kładę na szafce, tej niby drewnianej, co tak naprawdę jest ze sklejki. Znajduję fajka, cudem trafiam na zapalniczkę. Zaciągam się delikatnie jak za pierwszym razem z facetem, ale i tak zaczyna dusić mnie potworny kaszel. Szybko podchodzę do okna. Jak często patrzysz przez okno? Ja niekiedy nieustannie tam stoję, gdy wydaje mi się ze ostatnie miesiące to sen.

Zazwyczaj śnie koszmary, dużo lepsze od wielu nakręconych w Ameryce horrorów, czaisz.
Więc spójrz za okno. Ja patrzę. I nie widzę tam ludzi, którzy ze zbolałymi minami zapierniczają do pracy czy, pożal się Boże, szkoły. 

Nie widzę samochodów, które nad ranem wracają z imprez, chlania i wiesz czego. W sumie to nie lubię patrzeć na samochody nad ranem, bo nie chce zobaczyć Jego. Z nią.

Kurwa mać.
Spójrz inaczej. Spójrz na swój nowy początek, na swoją szanse jaką masz o czwartej rano. To takie oklepane, wiem, prawie jak samochód po trzech stłuczkach, ale spróbuj, dobra? Nie mam bladego pojęcia dlaczego Bóg jest tak cholernie pokręcony i najpierw daje nam ciężki kawałek chleba,  niestrawny, i to w dodatku na śniadanie, a później zwyczajnie pozwala, byśmy co dzień mogli zacząć od początku. I każdego dnia mogli też pozbywać się zgagi. Po tym nieświeżym chlebie. Po tych chujowych momentach w życiu.

Bóg jest też pokręcony, bo najpierw doprowadza nas do końców, końców wszystkiego, a później tak po prostu, za darmo, bez żadnej prowizji czy adnotacji napisanej drobnym druczkiem na ostatniej stronie umowy, pozwala nam zaczynać od początku. 


Od nowa i od nowa. Aż do skutku, albo aż do naszego zwątpienia, Czytelniku. Aż rzygać nam się zechce, od powtórzeń i niczym nieuzasadnionej wiary.

Masz wiarę? Masz wszystko Ziomuś.

Chce Ci napisać coś ważnego, nawet jeśli będzie to lekko wkurwiające, prawie jak trafienie czterdziesty raz na ten sam obrazek na fejsie. Jeśli w coś wierzysz, to jesteś ustawiony. Prawie jak Kasia Tusk, dzięki temu, że jej ojciec był premierem. Jeśli nie zwątpisz, nie rzucisz wszystkiego o ścianę  głośno przeklinając dzień swoich narodzin, będziesz wierzył w coś, w cokolwiek, może nawet tylko w Świętego Mikołaja - to jesteś ustawiony do końca życia.

Przecież mam mojego Piotrusia Pana

I dlatego, że go mam, to czasem o czwartej nad ranem palę fajki i zastanawiam się, co mam w tym życiu zrobić, żeby ten mały człowiek był szczęśliwy. Co zrobić, by zacząć od początku. Co zrobić, by zacząć nową historię, nową książkę i nowy tekst, który nie będzie rozpamiętywaniem, tylko planem na przyszłość.

Dlatego czasem o czwartej wyłażę się spod swojej kolorowej pościeli, pomimo chłodu i gęsiej skórki na nogach, i dziękuję za kolejny dzień, który może być nowym początkiem. I nie bardzo obchodzi mnie, że mówienie o nowych początkach jest oklepane. Przyjaciółka mówiła mi kiedyś, że jestem w tym specjalistką, jakich mało.

Specjalistką od nowych początków