Jak zmotywować się do spełniania marzeń?

Wstałam wcześniej. I wiem, że należę do niezwykle małej garstki osób, które z własnej woli wstałyby o szóstej rano w piątek. 


Miałam nie pisać tego tekstu, miałam nie poruszać tego tematu - bo jest o tym tyle szajsu i mądrych rzeczy w internetach, że nie da rady - będę się powtarzać - i albo powtórzę szajs, albo mądre rzeczy. A później pomyślałam, że powiem Wam po prostu o Rudej marzeniach i o tym, jak to się stało, że zaczęłam je spełniać. Wy możecie skorzystać albo kliknąć czerwony krzyżyk u góry po prawej.

Zostałeś? No to jedziemy.

Zastanowiłam się czego chcę.

Było ciężko i trochę mi to zajęło - i nie jestem na stówę pewna, czy mi się nie zmieni. No bo miałam być już chirurgiem, psychologiem, psychoterapeutą, prawnikiem,  kosmetologiem, pisarką, fryzjerką i patomorfologiem, wieloma innymi, czaicie. 

Tylko krowa nie zmienia zdania.

Mawia ktoś tam do kogoś. Tego się trzymam, jak noworodek mamę za najmniejszego palca. Trzymam mocno.

Chyba wiem czego chce, przynajmniej na chwilę obecną. 

Na chwilę obecną chce zrobić Technika Usług Fryzjerskich - czyli muszę zakuwać książki o farbowaniu siwizny, zawijać wałki na tinkach i uczyć się robić ombre piętnastoma sposobami. Czyli? Muszę co tydzień zostawiać małego i jechać do szkoły, w której wcale nie zawsze jest intrygująco i ciekawie, czasem spóźnię się na autobus, nie zjem nic do szesnastej, a czasami muszę wstać o piątej, żeby dojechać na czas. 

I wiecie kiedy wiadomo, że to co robisz, serio jest tym, czego chcesz? 



Kiedy po nieprzespanej nocy, bo masz dwumiesięczne dziecko, które ryczy alltajm, wstajesz o szóstej i jedziesz do szkoły, chociaż wtedy nie wiesz jeszcze co to jest ondulacja wodna, ani nawet nie umiesz trzymać nożyczek fryzjerskich (wiecie, że nożyczki fryzjerskie trzyma się inaczej?)

Kiedy przyjeżdżasz na praktyki z dołem gigantem, a robiąc pasemka zapominasz o reszcie świata i gównie, które Cie prześladuję w codziennym życiu - wtedy wiesz, że serio kochasz to, co robisz i co z tego, że jeszcze ogromnie dużo pracy przed Tobą? Drogi do marzeń zazwyczaj wyłożone są kocimi łbami, nikt nie wylewa asfaltu tam, gdzie leżą gruzy, a szlaki są nieprzetarte. I od Ciebie zależy, czy tą drogę przejdziesz - czy kupisz dobre buty na podróż - i czy ta podróż da Ci satysfakcję.

Czasami się nie chce. Nie chce się próbować, starać, wypruwać żyły. Bo nie wierzysz, że się uda - innym owszem, ale Tobie? Przecież nie masz dobrych butów. Tylko że na każde buty można nazbierać i im więcej będzie Cie to kosztowało, tym bardziej te buty Ci się przydadzą. I droga w nich będzie wydawać się lżejsza.

Buty to Twoja motywacja, i to ona ochroni Cie przed poranionymi stopami, gdy droga stanie się zbyt wyboista i kręta. Chociaż wiesz co? Ja skaleczyłam dłoń przy pierwszym prawdziwym strzyżeniu. Tylko, że to był ten dobry ból, bo oznaczał, że idę na przód - nawet jeśli opornie. 

Wydaje mi się, że drogi do spełnienia marzeń nigdy nie są krajówką. A jeśli są - to prawdopodobnie wcale nie dadzą Ci szczęścia, na które liczysz. I klops, poważny, prawda?

Utwierdzam się niekiedy, że to o to właśnie mi chodzi.

Kiedy udaje mi się strzelić idealną metaforą, kiedy porównania przychodzą do mnie jak nieproszeni goście na niedzielny rosół - wtedy czuję, że właśnie o to mi w życiu chodzi. A jeśli tekst leci jak krew z nosa, w dodatku złamanego w dwóch miejscach - wtedy wiem, że idę w dobrym kierunku, bo popełniam błędy. Czyli wszystko ze mną w porządku. Muszę popełniać błędy, żeby mieć co naprawiać i nad czym pracować.

Muszę mieć duże marzenia, jak duże się ma zaległości w szkole, gdy chodzisz na wagary od dwóch miesięcy. 


Tylko z wysoką poprzeczką możemy wiele zdziałać - ale nie wahaj się jej obniżać, gdy zaistnieje taka sytuacja, bo nie wolno zostać niewolnikiem swoich marzeń. To Ty jesteś ich panem. Czaju?

I właśnie dlatego to, czy się spełnią - zależy od Ciebie. Możesz konsekwencje i z premedytacją je zabijać, siedząc na tyłku. Możesz też nałożyć buty i iść po kocich łbach. 

Tylko pamiętaj, że to musi być coś, czego naprawdę pragniesz. Wtedy kupisz te buty i nawet jeśli się przewrócisz - nakleisz plastra i pójdziesz dalej.

Jeśli będzie ciężko, to znak że idziesz w dobrym kierunku*




*zaczerpnięte z fejsa.