Nie bądź suką - podziękuj

Dziękujesz czasem za codzienność? 


Nie chcę tu pieprzyć patetycznych rozkmin o tym, że powinniśmy dziękować za każdy dzień, za życie, za zdrowie, za pełną rodzinę. Przecież wszyscy to wiemy, choć mam wrażenie, że rzadko dziękujemy. Bo wyścig szczurów trwa - każdy chce więcej, lepiej, modniej, drożej, bardziej. 

Nie bądź suką - podziękuj


Za świeży chleb, który masz w chlebaku. Choć może nie jest świeży - bo nie chciało Ci się ruszyć dupy do sklepu, ale masz w portfelu dwa złote, by go kupić. Podziękuj za polędwice w lodówce, od której odkrajasz skórkę, bo drapie Cie w aksamitne gardło. I za mleko, bo możesz wypić kakao do książki wieczorem.

Podziękuj za książkę, którą kupiłaś w zeszłym miesiącu i przestań, proszę, już narzekać, że są takie drogie. Przecież ją kupiłaś, prawda? Nie musisz chyba wychodzić z księgarni z a każdym razem z pełną siatką, prawda?

Podziękuj za kawę za dwie dychy, którą pijesz w centrum handlowym. Kobieta, którą minęłaś na parkingu za te pieniądze musi ugotować obiad dla czteroosobowej rodziny. Więc wypij ją, tą kawę, i podziękuj, że mogłaś.

Podziękuj, że możesz chodzić do szkoły, której tak nienawidzisz i za studia, których nie skończysz z lenistwa. Podziękuj, że czasem możesz być leniwa i świat nie wali Ci się na łeb. Łeb, podziękuj, że mogłaś zrobić sobie bajelaż za sześć dych w zeszłym tygodniu.

Podziękuj za kino, choć film był nudny i za popcorn, od którego utyjesz. Podziękuj, że masz pralkę i proszek, by wyprać ubranie. I że mogłaś je kupić, szpanując oryginalnymi butami. I za szampon, odżywkę i olejek do włosów, które stoją na wannie. To, że nie chce Ci się ich używać, nie znaczy, że nie powinnaś być wdzięczna.


Widzę, jak mięśnie Twojej twarzy drgają niebezpiecznie i całą tężejesz, jak galaretka w lodówce - taka jesteś wkurwiona.



To moje pieniądze, zapracowałam na nie i mogę je wydawać jak chcę.


Powiesz mi, gdy tylko odzyskasz język w gębie. I masz stuprocentową rację, mała. Masz rację - i myślę, że tym tekstem "sama zapracowałam" chcesz wytrzeć sobie sumienie, że wydajesz i nie dziękujesz. Wydawaj - ale bądź wdzięczna. Bez względu na to, czy kasę masz za pracę w biurowcu, za dawanie dupy szefowi, od rodziców czy ciężko zarobioną przez pracę fizyczną, od której odłazi Ci skóra z dłoni.

Powinnaś być wdzięczna.


Bo równie dobrze mogłaś urodzić się na końcu świata i nikt nie wysłałby Cie do szkoły. Nie miałabyś szans zdobyć wykształcenia, dzięki któremu dziś zarabiasz. 

Bo równie dobrze mogłaś urodzić się chora, niezdolna ani do szkoły, ani do pracy i ciężki byłby Twój żywot, gdy zabrakłoby Twoich opiekunów. A ten świeży chleb byłby przywilejem, bo świat jest okrutny, mała, i prawdopodobieństwo, że ktoś by Ci pomógł, wciąż jest niewielkie.



Więc po prostu podziękuj, bez cholernej gadki, że przecież na to zasłużyłaś. Myślę, że nie ma na świecie żadnej istoty, która nie zasłużyłaby na chleb.