W pogoni za szczęściem

Rozlewam kawę, krąży delikatnie po moim dekolcie i chowa się w kącikach ust.

Palę pół papierosa, ciaśniej związuje szlafrok i przypominam sobie W pogoni za szczęściem z zeszłego wieczoru. Analizuję każdą katastrofę bohatera i moje własne nieszczęścia - są niepokojąco podobne, zerżnięte jak na kartkówce z ostatniej lektury, którą przeczytała tylko twoja koleżanka z ławki. Z niechęcią pokazała Ci swoje odpowiedzi, pamiętasz. 

Młody wciska start koło szóstej, i nie mam nic do powiedzenia - wstajemy i zanim przypomnę sobie, że smutne ostatnio u mnie czasy - zmieniam zasilanego pampersa, automatycznie, z otwartym tylko jednym okiem i z tylko jedną skarpetką na nodze. Mojej. Na jego nie ma żadnej, więc nakładem, obie, dla przykładu.

Niepokoi mnie moje życie. Zalewają mnie mdłości, gdy spotykam kogoś z dawnych lat - zazwyczaj jestem wtedy nieuczesana, pomalowana niechlujnie i w spranych legginsach. Nie mam pracy, tylko radosne dziecko i marzenia niejasne, rozmiażdżone w maszynce do mięsa. Rozmazane palcem na szybie z deszczem.

Dziś pada.

Palę kolejne pół papierosa, robię dolewkę kawy i zastanawiam się jak dziś będę żyć. Antydepresanty unormalniają życie, to fakt, ale nie spełniają oczekiwań społeczeństwa. I nie spełniają płaczących w kącie marzeń. 

Mam żółte włosy i potrzebuje rozjaśniacza, na który mnie nie stać. Pocieszam się, że te, które na niego stać, nie umiałyby go użyć. Czyli jestem kroczek dalej, mając setki kilometrów w tyle. Co jest ważne? Chyba ten zasikany pampers, potrzeba rozjaśniania i walka z całym posranym światem o pisanie.

Pije zimną kawę, nie chce być sławna, zamykamy drzwi w pokoju. Robi się ósmą, mamaamamamama, maszynka się kurzy, do pisania i do nóg. Akapity sklejam taśma izolacyjną, bo nie chcą się siebie trzymać , poobrażane za niewyjaśnienia. 

Żyj.żyj.żyj. krzyczysz na mnie bo przypaliłam masło, nie umiem gotować, umiem trzy kropki wstawiać w rubryce umiejętności. 

Trzy miesiące z zegarkiem w ręku nie pijesz, hieny i żmije odeszły, jak miło, że idzie wiosna. W pogoni za szczęściem skończyło się hepi endem.