Kilka cech chujowego tekstu

Zdarza mi się pisać teksty, których nikt nie czyta - często zdarza mi się też takie czytać  - tylko do połowy. 

To ogromna, ogromniasta zaleta dzisiejszych czasów - możesz sama stworzyć swoje miejsce w sieci i publikować na nim teksty z prawdziwego zdarzenia. Od Ciebie zależy, czy będą to opowiadania, felietony czy poradniki. To cudowne, prawda?

Ale to słodkie kłamstwo Internetu, nie zawsze jest cudownie, bo bywa, że napiszesz tekst i ... on jest słaby. Mnie zdarza się to często, bardzo lubię pisać, ale jednak - zdarza się. Na szczęście zazwyczaj znajduję powód, dlaczego czytam i przy każdym zdaniu krew mi leci z nosa.

Wiecie co przydaje się w nauce pisania? Czytanie zarówno chujowych książek, jak i tych naprawdę dobrych.


Uczysz się wtedy na cudzych błędach i zapamiętujesz je dużo wyraźniej - o ile uda Ci się spojrzeć krytycznie. Po drugiej stronie są te dobre książki, które pokażą Ci, jak warto pisać. Kiedy zaczniesz zastanawiać się nie nad tym, jak skończy się powieść, ale nad tym, jak ogarnąć tak dobrze narracje, opisy, dialogi...jesteś już krok dalej.

Kilka cech chujowego tekstu:


1. Tekst jest za krótki.


Och, ale przecież lubimy fasttekst, prawda? A jednak, jeśli tytuł szumnie zapowiada, że z artykułu dowiem się, jak zrobić kurs mailingowy, a po kliknięciu w "czytaj dalej" natrafię na kilka krótkich akapitów, które mówią mi, dlaczego kursy mailingowe są fajne, to wiecie co? Jestem wkurzona.

Często, by wyczerpać jakiś temat, trzeba by pierdolnąć 20.000 znaków. Wymyślono przecież cykle postów, serie, dzielenie na kawałki. Zawsze można też wykroić najważniejsze informacje i uprzedzić o tym czytelników. Jeśli tytuł mi coś obiecuje - a treść tego nie dostarcza - tekst jest słaby i już. A czytelnik czuje się oszukany i nabity w butelkę po coca coli.

Jeśli planujesz krótki, króciutki post - nie kłam, że dzięki niemu nauczysz mnie wielu rzeczy. Wiedza w pigułce jest fajna, ale zazwyczaj jest ściemą. Zamiast pigułki, zaczynasz skakać po ogólnikach, jak królik po sałacie. Króliczki są słodkie, ale ogólniki już średnio.

2. Tekst jest za długi.


Wiecie, długie rozprawki były na topie w gimnazjum, polonistki stawiały piątki czasami za samą objętość tekstu. Niestety w gimnazjum już nie jesteśmy i nikt nie ocenia nas za ilość słów (ewentualnie zleceniodawcy swoich copywriterów). Często długi tekst wcale nie oznacza dobrego tekstu.

Zdawałoby się, że to nielogiczne. Przecież w długim tekście można zawrzeć mega dużo informacji, ciekawych spostrzeżeń i przydatnych sugestii. A jednak - nie lubimy długich tekstów. Dlaczego?
  • najważniejsze i istotne informacje gubią się w gąszczu innych,
  • materiału jest tak dużo, że ciężko przyswoić go na raz, a rzadko wracamy w to samo miejsce w sieci, by coś doczytać,
  • tracimy wątek, kto i co i? zieeeeeeewam,
  • śpieszy nam się, bo jeszcze insta i fejs - długie teksty wymagają skupienia, które jest rzadko spotykane w internetach,
Wiecie, że są wyjątki od zasady? Jest wiele sposobów na to, by uatrakcyjnić długi post i wtedy w żadnym wypadku nie nazwiemy go słabym. A jednak - jeśli chcesz usiąść i wklepać tekst na 3 strony A4 i później go opublikować (nie jesteś Kominkiem), tylko najwytrwalsi czytelnicy go przeczytają.
Czytelnik internetowy ewentualnie przescroluje do końca stronę i tyle. On czeka na "to coś", nie chce wstępów, sugestii, rozważań - chyba, że to właśnie post o rozważaniach życiowym - a to już inna kategoria. 

3. Tekst jest chaotyczny.


I często zdarza się, ze to właśnie długie teksty takie są  - chaotyczne, nieuporządkowane, gubiące wątki, bohaterów, kropki. Zaczynasz czytać o wysyłaniu newsletterów, w między czasie przewinie się coś o Wordpressie i wtyczkach, wakacjach w Grecji, na końcu wyskoczy jeszcze jakiś kawałek o identyfikacji wizualnej i kończysz z wiedzą dotyczącą chuj-jeden-wie czego.

Wszystko tam było, ale niczego z tego nie wyciągnąłeś. Nie chodzi o to, że autor teksru to cymbał. Chodzi o to, że twórca nie przemyślał tematu - a czasami warto zrobić sobie plan tekstu (nawet jeśli ma to być tylko post blogowy). Co będzie - a czego nie, co ważne, a co do wyrzucenia. Rozumiesz.

Zazwyczaj autory "małych chaosów" mają świetną wiedzę, ale nie jest ona usystematyzowana i nie potrafią jej przekazać w atrakcyjny sposób.

Warto wtedy zastosować się do kilku zasad:
  • stwórz plan tekstu wcześniej - rozpisz akapity, podpunkty, zbuduj szkielet artykułu,
  • po napisaniu, odłóż go na kilka godzin lub dni i zredaguj go dopiero po upływie tego czasu,
  • stosuj zasadę mniej znaczy lepi
Wyrzucaj, wykrajaj, tnij. Tekst musi oddychać, nie pozwól więc, by przywaliły go śmieci i pogubione skarpetki.

    4. Tekst jest źle sformatowany


    O zgrozo! Taki szczególik może pozbawić Twojego tekstu całej esencji. Wystarczy, że skleisz wszystko w za długie akapity, olejesz podtytuły, nagłówek nie zagości, bo pójdzie na kawę, a wypunktowania czy inne wyliczenia ukryją się w edytorze tekstu. Tragedia gotowa.

    Wystarczy bardzo niewiele, by dobry tekst stał się słaby w odbiorze. Na szczęście niewiele też trzeba, by wszystko odkręcić - zrobić łatwe akapity, które będą się przyciągać jak zakochani w pierwszych miesiącach znajomości, podtytuły, które zafascynują i kilka wypunktowań, by uporządkować informacje.

    Łatwe, prawda? I tekst uratowany.

    5. Tekst jest nudny


    Każdy lubi co innego - o tym wiemy. Dlatego Ciebie będzie nudził post o pisaniu, a mnie o gotowaniu. Ktoś inny z niesmakiem wyjdzie z bloga parentingowego, a ktoś przepadnie totalnie, czytając o kodowaniu w WordPressie. Dlatego nudny to pojęcie iście względne - istnieją jednak niezaprzeczalne sygnały, których nie należy lekceważyć. Mówią one jak chłopu na miedzy, że tekst jest nudny.

    Kiedy to się dzieje?
    • kiedy zamiast konkretów, lejesz wodę jak na kolokwium z filozofii
    • kiedy kilka razy powtarzasz to, co już napisałaś, ale innymi słowami
    • kiedy rozciągasz zdania, jakby były z gumy do żucia Orbit.

    I właśnie dlatego codziennie staram się ELIMINOWAĆ te cechy w swoich tekstach - ale czasami wychodzi za dużo, czasami chaotycznie i czasami brzydko.

    Najważniejsza jest jednak motywacja, aby nad tym pracować. Nikt od razu nie staje się Anią Piwowarską czy Stephenem Kingiem. Na to trzeba czasu, pracy, motywacji i obserwacji. Dlatego przeczytajcie czasami, chociaż do połowy, chujową książkę - wiele się z niej nauczy.