Dzień spełniania marzeń


Nie pamiętam, kiedy ostatnio byliśmy gdzieś razem, bez Małego. 

Dlatego czerwienie się, kiedy łapiesz mnie za rękę. Nie mogę uciec do domowych obowiązków, do dzieci, które rozrabiają ani nawet do papierosa, którego dym zawsze tworzy przyjemny dystans.

Jesteś tylko Ty i ja, to jest nasz dzień, zwyczajna środa, trochę pochmurno, trochę zbyt zimno na moją cienką kurtkę. Nasz wyjatkowy dzień spełniania małych marzeń.

Strach i stres wymieszane w naszych głowach tworzą kolaże z wątpliwości. Połykam patetyczność chwili, gdy widzę tabliczkę z Wydziałem Psychologii na ścianie starego budynku.

Połykasz zniecierpliwienie, gdy szukamy adresu chłopaka, który dziara całkiem niezłe tatuaże. Wcale, a wcale się nie boisz. Wcale, a wcale w to nie wierzę.

Nie wierzę, ze to wszystko się dzieje.

Uciekajmy.

Żołądek wywraca mi się na drugą stronę, nie chcę wejdź za te duże drzwi, choć czekałam na swoją kolei 3 godziny. Co ja tutaj robię? Wśród tych mądrych i poukładanych ludzi z miasta?

-Wymyśliłam sobie to całe studiowanie! Trzeba było zapisać się do Żaka, wracajmy stąd - szepczę Ci drżącym głosem, jestem gotowa do ucieczka. Zamknę za sobą drzwi i obiecuje, że nigdy już tu nie wrócę.
- Przestań! Mam zadzwonić do mamy?

Uspokajam się. Przecież to moje nawiększe marzenie : Studiować psychologię. Uciszam głosy w mojej głowie i ściskam jeszcze mocniej białą teczkę z dokumentami. Próbujesz mnie rozśmieszyć, ale strach wcale nie opuszcza mojego serca. Jestem przesiąknięta wątpliwościami.

A później wchodzę tam. I ktoś, jakaś ruda Pani, mówi mi, że własnie zostałam studentką psychologii. Nie wierzę. Nie wierzę, że naprawdę to usłyszałam. Ruda Pani daje mi papierek, który to potwierdza i mówi coś o pierwszych zajęciach.

Wychodzę oszołomiona. Naprawdę...? Studentką...?

Nie wiem gdzie to jest, wracajmy.

Mówisz, że znasz miasto, ale to słodkie, męskie kłamstwo. Krążymy między dziwnymi uliczkami, obijamy się o ludzi, którzy nie chcą nam pomóc. Nawigacja w Twojej głowie zawiesiła się na wieki wieków, amen.

Gdy pukasz do odpowiednich drzwi, widzę zmarszczkę, która pojawia się na Twoim czole tylko, gdy się denerwujesz. Czyli jednak - Ty też.

Po kilku papierosach, igła z tuszem dotyka Twojego przedramienia. Uśmiecham się lekko, bo wiem, że to ważny moment. Z pewnością tu wrócimy, wiesz, że dziaranie wciąga - popatrz na mnie.

Mogę się oprzeć?

Bus wyjeżdża z dworca, przed nami godzina monotonnej jazdy, kiedy już nie będziemy rozmawiać. Nie będziemy rozmawiać, bo ta miło zatopimy się we własnych myślach.

Jestem studentką.
Masz dziarę.

Jestem tak zmęczona, że przysypiam na Twoim ramieniu. Równie szybko zasypiam, gdy wślizguje się pod ciepłą kołdrę. Nie myślę o jutrze - dużo bardziej przeraża mnie data pierwszych zajęć. Dużo bardziej przeraża Cię, że tatuaż się rozmaże.

Chwilę przed zaśnięciem myślę tylko, że to dzień spełniania marzeń.
Prawdziwy dzień spełniania marzeń. I nie mogę uwierzyć, że na prawdę się zdarzył. 

Ale zdarzył się.