A propos walentynek, Panie Doktorze

Coś niedobrego się ze mną dzieje, Panie Doktorze. Dziś na przykład. I wczoraj, tydzień temu. 


Będę szczera – widuję go. W tanich samochodach typu FIAT, w sklepowych witrynach, gdzie robiliśmy razem zakupy na niedzielę. W gówniarzu, który napieprza nieodśnieżonym chodnikiem prosto przed siebie – buja się podobnie do niego, gdy przyszedł na pierwszą randkę. Widzę go czasami na przystanku, na którym powinien na mnie czekać. Widuję go czasem w swojej przyszłości i wcale nie czuję wyrzutów sumienia.

Był prototypem mojego przyszłego męża.

Nie umiem jednak wyjść z etapu prób i błędów, nowych rozwiązań, czegoś-jeszcze. To chciałam Ci powiedzieć, Panie Doktorze. Tak przyjemnie koiłam swoje rany dzięki niemu. Szkoda, że to on rozdrapywał je od nowa.

Może dla odmiany pogadajmy dziś o szczęściu, Panie Doktorze.

Czasami wydaje mi się, że to, co było w nas dobre, zajebiste, urocze - wydarzyło się w innym życiu. A przecież było tutaj, w tym pokoju, na tamtej ławce, która wciąż stoi za domem. Przecież nie wyrzuca się wspomnień jak paczki po fajkach - a walentynki wcale nie muszą być takie, jakie są. Nie muszą być wcale. Chcę 14 lutego pamiętać całą miłość, Panie Doktorze. Nie będę głosić w tym roku żadnej teorii - że szczęśliwa singielka, że samotna matka, że rozanielona narzeczona, że nowa dziewczyna z misiem. Dajcie spokój. Dam spokój, nie chcę w tym uczestniczyć.

Przypadkowe słowo w radio sprawia, że nieruchomieję.

Puszczają tamy tak dokładnie zbudowane z racjonalizmu, usypane z moich trzeźwych myśli. Nie trzymają mnie w pionie żadne sznurki, choć tak skrupulatnie zbieram je od miesięcy. Kurczę się w sobie. Tutaj, w tym momencie brakuje mi wszystkiego. Nie wiem, jak długo to trwa, jak długo siedzę na naszym miękkim dywanie.

Nagle czuję znajomy ciężar na plecach. Maaamo, mamoooo! Jyyyyycha! Piotruś Pan. I kawa na stoliku obok. Obok biologii na następny zjazd. Psychologii. I jeszcze 4k znaków ze spacją.

Jestem szczęśliwa. Naprawdę. 
Tylko czasem nieruchomieje, po prostu, na wspomnienie, na walentynki.