Chemiczne podstawy zachowania

Wpadła mi kiedyś na kawę pewna myśl. 


Do kawy dolała mleko, wypiła, obiecała wrócić – nie wróciła. Dziś przy okazji cukru do budyniu przypomniałam sobie o niej. Szczypnęła mnie w papierosa, wylała wino na papier, zabrała z ud ciepły koc.

Palę od 8 lat. Od 3 piję cztery kawy dziennie – nie jakieś siki, z 3 łyżeczek lub na oko. Żadna latte i żadna xxx, zwykła, smoliście czarna, z kroplą mleka, jeśli mały wszystkiego nie wydzwoni. Jeśli akurat kot nie przypomni sobie, że jest kotem i powinien wypić mleko.

A jednak czasami czuję, że oddałabym te wszystkie kawy i papierosy za niego. Tak bardzo chcę jego, że jestem w stanie oddawać 20 papierosów dziennie za 15 minut z nim. Za kilka uśmiechów i wspólną kolacje - cały tytoń świata.

Mam nadzieję, że wystarczająco wyraźnie widzisz, co to za okropne pragnienie. Silniejsze od chemicznych podstaw mojego zachowania. Chociaż on też jest substancją. 

Tak, on też jest substancją.

Nie ma logiki w nałogach. Wszyscy rozumieją ćpuna, ale nikt nie rozumie mnie, cóż za ironia.