Zakładaliśmy, że będziesz umierać


Okazja Paula, wsiadasz? 


Szukają na mojej twarzy oznak. Rozpaczy, szaleństwa, ulgi, może nowego ramienia, o które zdecyduję się oprzeć. Może przejdę się po wsi rozryczana albo będę biegać boso po śniegu przed gimbazą. Może polecę na jego kumpla albo zaprezentuję w spożywczaku swojego nowego fagasa. Mam wrażenie, że czekają. 

Nie myśl, że mnie to obchodzi - podzielam ich ciekawość.

Jak sikorka w zimowe popołudnie, jestem jeszcze jedną, męcząca opowieścią, bez końca gramy tylko te dwa akty, Panie X - huczne rozstania i ciche powroty. A jednak, to ciekawe, nawet dla mnie, bo nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, a że jestem emocjonalną ekshibicjonistką, no to czekamy.

Czekamy, Paula.

Obserwuję swoją twarz, gdy mijam pokojowe lustro. Wsłuchuję się w swój oddech, gdy przykładam głowę do poduszki. Próbuję złapać rytm swoich myśli, gdy palę setnego papierosa w tym tygodniu. Sama.

Nic, niczego.

Jakbym stała się przezroczysta, szklana, jak nie ja. Bez czucia - ale przecież siebie znam, wiem, jak potwornie niekiedy mnie bolało, jak umierałam za każdym razem, gdy odcinałam serce od słodkiej trucizny. Nielogiczne, niepraktyczne, niezrozumiałe, Panie X, dla nikogo, włącznie ze mną, ale było MOJE.

A teraz nic, niczego, nie reaguję na wirusa Twojej nieobecności.


Nie boli mnie nawet milczący telefon. Trochę mnie drażni, to fakt, więc pozwalam mu się wyładować do zera, nie szukam ładowarki. Trochę mniej się maluję, w sumie tylko, gdy jestem zmuszona. Trochę nie trzymam wagi, chudnę i tyję na zmianę, trochę więcej śpię i boję się Twojego jaśka. 

W sumie.

Nie chcę mi się o Tobie pisać, Panie X. Jakbym już wszystko napisała, wszystko o nas wyśpiewałam w ładnych, smutnych tekstach. Tak-bardzo. Wszystko zrobiłam tak-bardzo, kochanie.

Nic się nie dzieję, nie cierpię tak, jak wszyscy zakładaliśmy. Jak ja sama zakładałam. Mama zakładała. Przyjaciółka zakładała. Wszyscy czekamy, kiedy z Pauli zostanie ślad na łazienkowych kafelkach. A ja jakoś tak dziwnie, nic nie czuję. Albo nie pozwalam sobie poczuć.

Tak, właśnie o to chodzi - nie pozwalam sobie poczuć.


Widzicie? Właśnie dlatego się pisze - bo na końcu znajdujesz odpowiedź, tak naturalnie, tak łatwo, kochanie.