Jedna, pieprzona rzecz, której brakuje mi w życiu


Miłości mężczyzny – możesz pomyśleć, jeśli gdzieniegdzie w sieci mnie czytałaś. Pieniędzy, jeśli weźmiesz pod uwagę, że nie mam męża, który pomógłby mi utrzymywać Piotrusia Pana. Może zahaczysz myśli o przyjaciół, których brakuje dziś przerażającej liczbie ludziów. 

Może nasunąć Ci się domek z ogródkiem albo ja wiem, ładne włosy, szczupła figura? Tego też mi brakuje, ale dziś nie o tym. Po tytule tego teksty można też przewidywać coś w stylu sensu życia albo celów na przyszłość.

nie, 

Dawno temu przeprowadzono fajne (zajebiste!) badane psychologiczne. Bardzo możliwe, że o nim słyszeliście, ale na potrzeby tego tekstu je przytoczę. Możesz je ominąć, jeśli wiesz, o co w nim chodziło.

4-5 letnim dzieciakom dano jedną piankę (coś mega w tamtych czasach). Siedziały sobie w pokoju, przy stoliku i pianka znajdowała się na talerzyku przed nimi. Zasady były proste: mogą zjeść piankę od razu, ale była też druga opcja – eksperymentator miał wyjść na jakiś czas z pokoju, a dziecko mogło dostać drugą piankę, jeśli nie zje tej pierwszej aż do jego powrotu.

Oczywiście, eksperymentator wyszedł „bo zapomniał zamknąć samochodu” lub coś w tym rodzaju. A pro po – to, jak te dzieciaki zachowywały podczas jego nieobecności jest #bezcenne.


Niektóre z dzieci piankę pochłonęły jeszcze zanim osoba prowadząca badanie zamknęła za sobą drzwi – inne wytrzymały, przeżywając niebywałe męczarnie i walcząc ze sobą – w tym wieku! No i jak się domyślacie, po powrocie eksperymentatora mogły zjeść dwie pianki. 

Chodziło o umiejętność odroczenia gratyfikacji – czyli po prostu o umiejętność czekania i wytrwałości, by na końcu były te dwie cudowne pianki – nagroda. Część z nich wytrzymała, część wolała zjeść piankę od razu, nie chciały więc swojej frajdy przekładać na później, choć wiedziały, że później frajda będzie dwa razy większa.

Dzieci te zbadano kilkanaście tam później, gdy zaczynały już Collage. Okazało się, ze dzieci, które poczekały na drugą piankę były lepiej ogarnięte z życiem – studiowały na dobrych uczelniach, świetnie poradziły sobie z pewnym testem (to jakby odpowiednik naszej matury, coś w ten deseń – z tym, ze tamten test bardziej sprawdza iloraz inteligencji, a nie trafienie w idiotyczny klucz wypracowania). 

Dzieciom, które zjadły piankę od razu, gorzej powodziło się w życiu – miały mniej płatną pracę, często ją zmieniały, z kasą nie było za ciekawie, studia były albo ich nie było. Jako dorośli częściej chorowali na depresję. Wiecie, tacy mniej spełnieni ludzie. Po ja pewnie też wpierdoliłabym tą piankę jako czterolatka.

Dziś mam prawie 22 lata i może przed pianką bym się powstrzymała, ale przed milionem innych rzeczy nie potrafię. Nie potrafię wytrwać.

Tej jednej, pieprzonej rzeczy, brakuje mi w życiu

wytrwałości, 

We wszystkim mi jej brakuje. Jakbym była pozbawiona tej cechy, umiejętności, jakbym w kolejne u Boga stała po spontaniczność i patologiczne zrywy pracy, ale nie po wytrwałość, która pomaga dojść. Nie w łóżku, w życiu, do czegokolwiek. 

Do tego sprowadzają się wszystkie moje problemy, wiecie? Dotarło to do mnie kilka tygodni temu, kiedy szukałam przyczyny moich niepowodzeń i stanu rzeczy mojego żywota - lubię szukać przyczyn. No i po mojej amatorskiej analizie znalazłam je wszystkie. Pewnie, w jednej sprawie chodziło o to, w innej o tamto - ale koniec końców wszystko sprowadzało się do wytrwałości.

Zobaczcie, ja nawet nigdy tak naprawdę nie próbowałam rzucić palenia, bo przeraża mnie sytuacja, kiedy musiałabym walczyć ze sobą. Nigdy też nie udało mi się naprawdę od niego odejść, bo wolałam ulec kwiatom i kilku chwilom "miesiąca miodowego". Wolałam zawiesić robienie prawa jazdy niż jak obłąkaniec zapisywać się wciąż na nowe egzaminy.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Wiecie, że wytrwałości brakuje mi nawet w prowadzeniu jednego, jedynego miejsca w sieci. Tylko wciąż te pieprzone, nowe domeny. Tylko wciąż te nowe początki, bo starego nie potrafię udźwignąć. 

Dobrze wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, wiecie? Trudno dochodzi się do takich faktów, ale kiedy już je znasz - od Ciebie zależy, co z nimi zrobisz. Nie możesz już udawać, że nie wiesz, dlatego nie udaje Ci się w życiu i że los taki chujowy Ci się trafił. Bo to nie los.

Dlatego 2017 będzie moją małą, wielką walką o wytrwałość. We wszystkim.